zmazaaaaa

14/11/2009 at 16:44 (koncerty)

more: http://picasaweb.google.com/esscae/Zmazaaa
IMG 785 IMG 713 IMG 785

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

we haven’t been here for so fucking long.

29/10/2009 at 22:02 (koncerty)

to zostawie bez komentarza za to polecam magnificent [support tak zwany]

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

all is quiet on new year’s day…

29/10/2009 at 21:51 (koncerty)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

opener

24/07/2009 at 12:22 (koncerty)

opener 09

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

puszczykowskie myslovitz 7.6.09

24/07/2009 at 11:07 (koncerty)

IMG_7247 IMG_7447 IMG_7472

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

ukraińska wiosna / lao che + tartak / 19.05.09

21/05/2009 at 20:45 (koncerty)

IMG_4589

IMG_5090 IMG_5469 IMG_5345

IMG_4827 IMG_4787 IMG_5064

IMG_5030 IMG_5131 IMG_5454

IMG_4999

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

polibuda open air / 15.05.2009

18/05/2009 at 19:37 (koncerty)

IMG_3486___________IMG_3659___________IMG_3692

IMG_3526 IMG_3757 IMG_3394

IMG_3847 IMG_3879 IMG_3918

Bezpośredni odnośnik 1 komentarz

mych kolegów za plecami nazywają bandytami!

03/05/2009 at 11:51 (koncerty)

oni są katolikami!
img_1600 img_1237 img_1042

img_1481 img_1614 img_1426
finał klubowy trasy punky reggae live czyli mojego najbardziej lubianego zjawiska kulturowego : ) – zduńska wola 26.04.2009

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

przydadzą się słodkie ciastka i gorzka herbata…

03/05/2009 at 11:41 (koncerty)

… gorzka bo dbamy o linie, a ciastka bo lepiej się ogląda, w kolejnych wiadomościach znów dobra jest tylko pogoda – prl kielce 25.04.2009
img_0420
img_0802

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

…ojczyzna czeka na ciebie! kapitalisto miły!

30/03/2009 at 15:29 (koncerty)

img_8582

img_8250. img_8086 img_8271. img_8577 img_8452. img_85291

img_8134 img_8267img_8169 img_8447 img_8679

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

punky reggae live in poznań 13.03.09

15/03/2009 at 21:07 (koncerty)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

hs 07.03.09 eeeskulap

14/03/2009 at 21:58 (koncerty)

img_5232img_5292img_5264

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

worcław 06.03.09

14/03/2009 at 21:33 (koncerty)

tramwaj nr 2, park, wff, forum, sklepik, after, łykend, dworzec : )
czyli stare śmieci : )
img_43891 img_45551

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

prlive bydgoszcz 27.02.2009

01/03/2009 at 22:10 (koncerty)

panei i panowie ogłaszam sezon wiosenny za oficjalnie rozpoczęty ; )
img_3080img_3238img_3482img_3862img_4095img_3770img_3430img_3211img_3683

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

myslovitz 18.02.2009

01/03/2009 at 21:58 (koncerty)

po przerwie. w dobrej formie.
zdjęcia średnie. jedno wystarczy

img_2524

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

zapożyczenie

16/01/2009 at 17:22 (koncerty)

FROM   KEJOS.BLOG.ONET.PL

Bogatym być, czy spełnionym? Rozmyślania inspirowane

Czesława Mozila nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. Tworzy muzykę odstającą od współczesnych trendów, specyficzną, balansującą na granicy kiczu i eksperymentu, mimo to jego album pt. “Debiut” rozszedł się w 200 000 kopii, liczbie niewiarygodnej jak na polskie warunki. Wczoraj w EMPiKu jednak pan Czesław zirytował się, nie widząc swego dzieła na półce (“towar w tej chwili niedostępny”). “Oni zaje**li tę sprawę. Nie ma Debiutu” – rzekł do swych towarzyszy, po chwili przepraszając postronnych słuchaczy, w tym mnie, zatopionego w lekturze Newsweeka. Pod wpływem tej scenki natchnęło mnie. “Największym dylematem artysty – kapitalisty jest rozdźwięk między chęcią zarabiania prawdziwych pieniędzy a tworzeniem prawdziwej sztuki.” – pomyślałem, wracając do lektury artykułu.

Istnieją 3 zasadncze drogi, którymi podążać może Artysta/artysta (gdzie wielkość litery początkowej jest miarą uznania dla jego twórczości). Może nastawić się na sprzedaż, śpiewać i grać grzecznie, tak, by jak największe masy odbiorców sięgnęły po łatwy i przyjemny album. Może nie zważać na gusta potencjalnych odbiorców i konsekwentnie realizować swoje pomysły, obojętnie czy są one strawne dla innych czy też nie. Może także balansować między tymi skrajnościami, jak wspomniany Czesław Śpiewa.

Nastawiając się na “komercję” artysta zapewnia sobie łatwy pieniądz. Jeśli posiada “to coś”, co wyróżnia go spośród rzeszy innych twórców, to sukces ma zagwarantowany. Oczywiście pretendenci do statusu “gwiazdy” nie posiadający zbyt wielkiej charyzmy też mają szanse na zaistnienie w szołbiznesie. Wymaga to jednak większych nakładów na reklamę oraz wysokiej częstotliwości pojawiania się w mediach wszelakich (Dziś to ostatnie stało się istotnym elementem funkcjonowania “celebrytów”. Kandydat do tego miana musi pojawiać się na stronach brukowców, w talk showach czy rozmaitych programów typu “Taniec z gwiazdami”). Potem, jeśli wszystko zostało dobrze rozegrane, pozostaje tylko wydać płytkę z grzecznymi, napisanymi przez rzemieślników tekstami, w modnej stylistyce, i liczyć kolejne tysiące wpływające na konto. Drogę tą obierają z reguły gwiazdy pop. Oczywiście w rocku część bandów również wybiera taki sposób robienia kariery (Szymon Wydra z zespołem).

WIĘCEJ…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

zmaza grodzisk 5.12.2008

08/12/2008 at 16:31 (koncerty)

a moze to centra są peryferiami?, w koncu zajmuja mniejsza powierzchnieniz prowincje?

wiem tylko ze te kategorie są zupełnie rózne i jedna patrzy zazwyczaj na drugą z pogardą/podziwem/wyższością/noższością

nie warto
———————————————————-
nadchodzi nowy dzień, już czuję jego ciężar
nadchodzi nowy dzień, jak zwykle będę zwlekał
zanim otworzę oczy, pomyślę czy przeczekać

www.zmaza.com

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

…jaki piękny świat! wokół nas!

23/11/2008 at 12:56 (koncerty)

już zapomniałam jak lubiłam muzyke hs : )
było gites
i światła też
i ludzie
i czwarta płyta (pestki & wieżowce (choć nie jestem pewna, co nie mgła?))

piski głośne jak zawsze choć
trzeci bis wcale już nie taki wywoływany jak kiedyś

zdjęcia nadal średnio mi sie podobają ale przynajmniej jest wiecej niż jedno

img_4644img_4862
img_5316img_5762

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

badyl – końce żółwie – 14.11.2008

17/11/2008 at 20:25 (koncerty)

poznan-511poznan-8poznan-51poznan-381poznan-6poznan-50poznan-181

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

łykend 19.10.2008

26/10/2008 at 00:17 (koncerty)

zdjęcia nie do pokazania
ludzie nie do opisania
muzyka nie do wypowiedzenia
after do powtórzenia

DZIĘKUJĘ : )

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

wrocław wff 18.10.1008

25/10/2008 at 23:54 (koncerty)

zdjęcia będą jak dotrą do poznania : )         /        edit: nie podobają mi się, nie bedzie ich

“Otóż ona [kultura rocka] (…) jest źródłem tworzenia się swoistych wspólnot uczuciowych zogniskowanych wokół pewnego zbioru podzielanych przez ich uczestników wartości. Pierwszę z owych wspólnot powołuje do życia szczególna chwila jaką jest koncert, zbiorowe doświadczenie i energia krążąca między widownią a sceną. Społeczności koncertowe są chwilowe, oparte na emocjach, ale rzadko przypadkowe.”

…a po co nam rock? Między dusza a ciałem pod red. W.J. Burszta, M. Rychlewski (str. 18-19)

fajnie być takiej wspólnocie.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

bunkier / babilon / trez colorez / zgon / fl 11.10.2008

25/10/2008 at 23:50 (koncerty)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

lao che 10.10.2008

22/10/2008 at 13:42 (koncerty)

... bo ja myślałem że tu będzie inaczej, a tu jest tak o do dupy raczej!

... bo ja myślałem że tu będzie inaczej, a tu jest tak o do dupy raczej!

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

…it was all yellow… čili coldplay v pražské O2 Aréně

02/10/2008 at 21:43 (koncerty)

cena – najdroższa (z pośród koncertów na których byłam)
arena – najwspanialsza (z widzianych przezemnie, dawała mnóstwo możliwości )
współtowarzysze – najukochańsi (znieśli mnie przez tyle czasu :P )
organizacja – najlepsza (jaką widziałam na koncertach powyżej tysiąca osób )
atmosfera – najgorętsza (ah ci polacy co zasłaniają wszystko flagami :D, mix vivy)
wstęp – najciekawszy (…Jay-z, muzyka poważna )

scena – najniższa (z dużych koncertów na których byłam)
scenografia – najszybciej zmieniająca się (z koncertów kóre widizałam)
efekty dodatkowe – najbardziej zaskakujące (motylki….)
kontakt z publicznością- najbliższy ( m.in. wyjście i zagranie pomiędzy sektorami )
koncert – najniesamowitszy (tu nic nie dopowiem…)

motyle...

motyle...

Bezpośredni odnośnik 1 komentarz

kiedy wiemy o co chodzi ty i ja będziemy wiecznie młodzi…

16/09/2008 at 13:18 (koncerty)

Bezpośredni odnośnik 1 komentarz

rockowe pożegnanie lata…

16/09/2008 at 12:55 (koncerty)

babajaga ojo

ksu & ostrowska

Bezpośredni odnośnik 4 komentarzy

14.09.08 – puszczykowo…

16/09/2008 at 12:07 (koncerty)

... łączy pokolenia

... łączy pokolenia

...gra dla gruzji

...gra dla gruzji

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

świat ma tylko cztery strony, a w tym świecie nie ma mnie… / strachy 06.09

10/09/2008 at 20:37 (koncerty)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

woodstock 2008

08/08/2008 at 23:48 (koncerty)

to teraz moze cos napiszę : )

wood – zmienia się, jednak nie aż tak jak zapowiadali w zeszłym roku. nie da się ukryć, że muzycznie nie zapowiadał się najlepiej, jednak sprostał swojemu zadaniu. zespoły bardziej znane przyciągnęły a te mniej znane utwierdziły w przekonaniu, że też mogą przyciągać.

niestety dane mi było w kostrzynie być tylko dwa dni. Jednak rzeczy na które czekałam w tych dwóch dniach sie mieściły. od openera oczekiwany pierwszowrześniowy Lao Che (nareszcie nie padało na ich występie na woodstocku!)!! AAAAAAAA bosko!! ogrom ludzi, gdzie trzy czwarte, jak nie więcej śpiewało razem z kapelą.
pozatym Zielone Żabki – ahh… jak ja dawno nie słyszałam punkrocka na żywo…. :D tym razem dane mi było usłyszeć spod sceny ( dzieku koledze V. który miał wejściówkę foto :D ). mnóstwo dobrzebawiących się ludzi, (DZIECI SĄ ZŁE!! pozdrowienia dla B.)
no i odkrycie moje tegorocznego łuda – Świetliki - krótko, zwięźle, na temat – szkoda, że ludzie się przestraszyli deszczu..
i Radio bagdad, jak zawsze dobrze zagrali, niestety koncerty z tym repertuarem już kilka razy słyszałam wiec jakoś entuzjastycznie do nich nie podeszłam, ale miło było usłyszeć : )

no cóż… moje pełne koncerty to tyle, nie będe oceniać innych, bo nie mam prawa, pozostałą część czasu spędziłam albo na asp (do zapamiętania -> a) Hołdys nie jest najlepszym prowadzącym spotkania – jakiekolwiek b) Durczok we wrześniu ma pozdrowić woodstockowiczów) albo pomiędzy wioskami pp i fl (pozdrawiam kochające się wioski) albo robiłam zdjęcia :D nooo i pilnowałam swojego bratanka :D – pozdrawiam F.!!

w sumie właśnie te elementy twożą atmosferę woodstocku, która pomimo podobno mniejszej ilości ludzi (ja tego nie zauważyłam…) w stosunku do poprzednich kilku lat jest niezmienna. Dziękuję tym wszystkim, którzy stworzyli tę atmosferę      K:*.H.S.K.L.L.O.O.F.K.L.M.E.M.S.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

woodstock 2008

08/08/2008 at 23:06 (koncerty)

_______

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

woodstock 2008

08/08/2008 at 22:58 (koncerty)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

woodstock 2008

08/08/2008 at 22:56 (koncerty)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

woodstock 2008

08/08/2008 at 22:51 (koncerty)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

woodstock 2008

08/08/2008 at 22:49 (koncerty)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

OPENER – BEZCENNE

08/08/2008 at 18:39 (koncerty)

opener

towarzysz p

nareszcie!! atmosfere (goooooorącą) dało sie juz odczuć w pociągu, do którego o mały włos bym się nie zmieściła. na szczęście w katuszach dało się przeżyć te kilka godzin (jedyną rozrywką, bo nawet na czytanie gazety nie było miejsca, był chłopak i dziewczyna nieumiejętnie flirtujący ze sobą…)

Ale to nie ważne! Gdynia! Jest…. Jest troche pochmurno, ale co tam :D mam kalosze (madry Polak po szkodzie – w zeszłym roku nie miałam kaloszy ani antydeszczyku żadnego…). dworzec kolejowy czekał w Gdyni razem z P. – chory ale był ;D

teraz tylko śmigamy na teren festiwalu! jak zawsze bezpłatne autobusy – wielki plus dla organizatora. Potem juz tylko dojście na teren teren i…. dylemat! co teraz wybrać :D w końcu osiem scen to jednak coś. w pierwszym dniu wygrała duża scena. Muchy – może być, choć nie na zespoły tego formatu czekałam więc nie przywiązywałam do nich wiekszej wagi. ale zaraz potem Editorsi! powiew świeżości i młodości! Jednak zdecydowanie formacja nie zamyka się w swoim schemacie tylko jeszcze gdzieś krąży. mega pozytywne wrażenia. choć jednak jeśli o Editorsach można tak powiedzieć to o the Raconters można powiedzieć mega mega mega pozytywne wrazenia! Energia bijąca ze sceny, wielka radość grania, oraz zabawa muzyką! Super zabawa przeplatana pytaniem ” a jak to sie wymawia?” no i jedyna godna polecenia scenografia zdecydowanie pasująca do wykonywanej muzyki. poza tym Ziemianie, The Cribs, Devochka oraz Fisherspooner – formacje, które tylko gdzieś tam usłyszałam, niestety przez niemożność rozdwojenia się tylko chwilowo, ale warto sie im przyjżeć.

drugi dzień – na ten czekałam. a i forumowo zrobiło się ciekawiej, momentami bardzo ciekawie, zwłaszcza przed koncertem :D – pozdrowienia dla M. Coolki – wrażenia jak Muchy. potem Interpol – oczekiwani jak Editorsi, jednak… energii kilkakrotnie mniej. panowie zagrali w swoim stylu, choć ten styl jest jak obcisły kostium. publika zdecydowanie to wyczuła. przed sceną zrobił sie klimat umiarkowany. po nowojorskiej grupie dane mi było usłyszeć i zobaczyć również oczekiwany Gentelman and The Far East Band – tylko dlaczego na kilkakrotnie mniejszej world stage? tłok był już kilkanaście metrów przed wejściem na droge bezpośrednio prowadzącą przed scenę. a jeśli ktoś się tam dostał w zamian otrzymał iscie jamajską, gorącą atmosferę. pan Gentelman pokazał klasę i pokorę wobec publiczności, a takżę to czego szukam na koncertach czyli już wspomniana u Rascontersów – radość grania.

mimo tego wszystkego przedemną był jeszcze bardziej oczekiwany koncert Sex Pistols. koncert kontrowersyjny z wieloma znakami zapytania. moze na tyle niewiadomy był występ legendy punkrocka, że na koszulkach, banerach i plakatach organizator nie wymienił go… jednak zainteresowanie było bardzo duże – już kilkanaście minut przed koncertem nie można było wejść na teren tent stage czyli do namiotu (z jednej strony nie było miejsca, a z drugiej ochrona nie pozwalała – naszczęście nieudolnie). formacja (mimo obaw, chyba nie tylko moich) znakomicie odnalazła się na scenie festiwalu takiego formatu. pojawiały się opinie “że to już nie to samo”. no nie. bo teraz jest teraz. Pistolsi nie posiadają już tej otoczki skandalu i prowokacji, którą mieli. nie ma w nich młodości i tego samego buntu. ale są tacy jacy są. granie sprawiam im radość! czyż to nei jest najważniejsze? a czy słowa wypowiadane przez Lydon’a o buncie są prawdziwe, czy jednak to tylko chwyt marketingowy – to wiedzą tylko oni ( osobiście wierzę, że jednak jest to ta pierwsza mozliwość). wrażenia koncertowe – energia! energia! energia! mimo sandałów, kapiącego z sufitu skroplonego potu, dałam sie ponieść w pogo na ‘god save the queen’ i pod sceną zostałam do końca. a tam spotkało się nawet więcej osób forumowych niż wcześniej. Eryka Badu chyba nas na tyle nie interesowała, więc poszliśmy do alter space gdzie było przynajmniej ciepło i wygodnie żeby zasnąć :D długo nie posiedizeliśmy bo panowie przestali grać. czy ktoś pamięta dlaczego? :D tak czy inaczej – ruszyliśmy do przystanku gdzie czekał nas “wesoły – autobus”, a po drodze (a droga była długa w dodatku z koleinami) mieliśmy takie olśnienia że ło….. :D (pozdrowienia dla S.).

Hmmm… no i został trzeci dzień… a przecież przed chwilą był piatek! Tym razem bez oczekiwań – po prostu poszłam na ostatni dzień openera. Hatifnats – poszliśmy spóźnieni z P. – niestety końcówka, ale do polecenia. Lao Che - po przesłuchaniu płyty nie byłam zachwycona ich najnowszym repertuarem, jednak w trakcie tego koncertu jakby ukazało mi się coś czego do tej pory nie odkryłam (koncepcja płyty?). może i przez to, a może nie? wydawało mi się, że publika lepiej przyjęła ten zespół niż dwa poprzednie grające jako pierwsze w ciagu kazdego z dni openerowych na głównej scenie. równie dobrze publiczność przyjęła Vavamufin. pozytywna energia płynie ze sceny. to cieszy. natomiast jeśli widzi sie to po raz n-ty to zaczyna to nudzić. myślę, że doszłam do tego momentu w chwili gdy panowie podziękowali panu dźwiękowcowi (jak to robią zwykle na koncertach). Teraz kilka godzin przerwy. Zobaczyć mozna Goldfrapp i Massive Attack. Szczerze nie zachwycili mnie. Jednak publiczność przyjeła występ bardzo dobrze. Zwłaszcza drugą z wymienionych formacji. Ja chyba jednak żyłam już Chemicalsami. Choć przez brak wiekszego zainteresowania oraz dość spokojną muzykę atmosfera stała się bardziej senna. we znaki dawało sie zmęczenie. w dodatku Chemiczni Bracia kazali na siebie czakać pół godziny dłużej. alee…. warto było! jeszcze jak! już pierwsze dźwieki rozgrzały publiczność maksymalnie! Występ zaczął się od znanego, wszystkim Galva (World…). również już na początku widzowie dowiedzieli się dlaczego tyle czekali. wizualizacje (bo to więcej niż scenografia) zaprezentowane przez Chemical Brothers były wielkim przedsięwzieciem. największy ekran to wymiary całej długości i wysokości sceny. pozatym lasery i ekrany boczne – wszystko dawało niesamowity efekt (polecam zobaczyć, choć marne w stosunku do rzeczywistości, filmiki na youtubie – od samego rozpoczęcia). o senności już nikt nie pamiętał. duża większość uczestników festowalu pogrążyła się w jakimś transie, mimo że nie wszyscy na codzień słuchają takiego rodzaju muzyki.

ten trans to zdecydowanie idealne podsumowanie całego festiwalu. festiwalu który sie rozrasta, poszeża swoje granice (nie tylko chodzi o granice terenu), staje sie coraz bardziej roskildowski. jest również na nim coś czego nie opisałam, booo…. opisać tego się nie da. jest to atmosfera. nie taka jak na dużym polskim festiwalu. w babich dołąch atmosfera jest jedyna, wyjątkowa. tworzą ją wykonawcy, którzy kochają to co robią, mimo, że każdy z nich to robi to na swój niepowtarzalny sposób. tworzą ją organizatorzy, którzy za każdym razem ukazują nową twarz festiwalu. a na końcu – tworzą ją ludzie, którzy mówią w różnych językach, którzy mają różne poglądy, którzy róznie sie ubierają, którzy są indywidualnościami… bycie pośród nich to bezcenne przeżycie dlatego polecam pojechać za rok do gdyni i samemu ocenić ; ).

a tak poza tym wszystkim, nieoficjalnie i bardziej blogowo – dziękuję wszystkim napotkanym ludziom, osobom z liceum (nie ma to jak spotkania klasowe w gdyni :D )Anicie, dwum Jurkom, Szymonowi, Kaloryferowi, Mili nooo i towarzyszowi P – gratuluje wytrzymałości ze mną :D i cieszę się że udało CI sie pojechać : )

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

l_______________l

30/07/2008 at 22:05 (koncerty, wydawnictwa)

po końcach też były juwenalia. teoretycznie spektakularne, masowe, pełną parą. jednak na to, na co czekałam czyli apollo 440 z powodu zmęczenia nie doszłam. na vavamufin dąłam rade sie przyturlać. fajnie było. tyle. zdjęcia nie są na poziomie, wiec ich też nie będzie. co pozatym? czerwiec był pod znakiem coldplay’a – w zwiazku z nową płytą, choć niekoniecznie ona mi chodziła po głowie.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

juwenalia polibudy

19/05/2008 at 01:54 (koncerty)

stan miłości i zaufaniaczepekkońce___________

coś niesamowitego!! koncert końców z MIZERIĄ i CYNAMONEM!! w czasie papierkowej monotonnej roboty (z własnej woli jestem tu, wśród kserowanych bzdur…) takie oderwanie sie, zupełnie inny klimat niż na zwykłych masowych juwenaliach i ten deszcz : ) jak w zeszłym roku : )

po prostu coooooooooooooooooooooooooooooooooooooooś magicznego!!

inaczej nie da sie tego opisać…. po prostu sie nie da, czasem na to sie czeka miesiąc i ma sie energie na następny miesiąc….. : ) a co do opisu, to po to zaopatrzyłam sie w aparat, bo jedynie na fotografiach widziałam choć odrobinę tej magii którą czuć między sceną a publiką. Jak na razie moje zdjęcia tego nie pokazują, ale “per aspera ad astra” jak to mówią harcerze : )

DZiĘKUJĘ wszystkim którzy sie do tego mojego szczęścia przyczynili : )

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

majówka miejska in posen

07/05/2008 at 21:54 (koncerty)

Wrocław nie wyszedł, ale jest Poznań. Zawsze coś, zwłaszcza, że mimo nastawienia, bardzo mi sie podobało. Zupełnie inny klimat: rodziny, grill, improwizacja prowadzącego, miasto, folklor miejski?… Ale muzycznie: grały dwa zespoły które gdzieś, kiedyś mi sie obiły o uszy, ale sie tak obiły, że nie wiem w którym miejscu. Polecam ooooobydwa : ) www.rzepczyno.pl www.psiocrew.pl


zdjęcia będą później :D


edit: zdjęć nie bedzie :P

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

finał prl kraków

07/05/2008 at 20:55 (koncerty)

jak dostane zdjęcia od Yarcia – któremu za wszytko bardzo dziękuje, to napisze posta : )

“to nie ważne, ważne jest przestrzeganie przepisów BeHaPe, zwłaszcza na kolei” :D

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

bydgoszcz

07/05/2008 at 11:28 (koncerty)

publika & w k fl crew

Na szczęście na Bydgoszcz dotarłam : ) i byłam osobiście :D od tego prl zakupiłam “futerał” do aparatu wiec mogłam go wziąć :D generalnie 3 zdjęcia, nie koniecznie te, sie nadają do pokazania, ale z czasem będzie lepiej : ) generalnie podróż w tą i z powrotem mijała bardzo miło (pozdrowienia dla A i W :D ) Klub, ciasny, sprzęt sie sypał, było goooorąco i wogle :D ale co z tego skoro na koncert tyle czekałam ; ) after był giiites z różowym arbuzem, sąsiadem W (W, pamiętasz? masz zdjęcia?) i wieloma ciekawymi atrakcjami :P Ta….. uwielbiam jechać do czarnej dupy, chociaż byłaby dużym miastem i tam sie bawić :D

Jako od koncertu (11.04.08) minął prawie miesięc, więcej nie pamiętam :D

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

prl w toruniu

03/05/2008 at 21:34 (koncerty)

taaa… i bynajmniej nie byłam w Toruniu – czyli koncert w radiu! Niestety Farbenów nie słyszałam (dlaczego? patrz post poniżej…) ale za to inne zespoły tak :D Ale od początku ->

Zmaza! dawno nie słyszana, ale ukochanego Zegarka nie było, wiec nie żałowałam, że nie pojechałam : ). Wszystko dobrze (jak na radio to chyba bardzo dobrze) słychać. Końce usłyszałam do cynamonu z czego sie bardzo cieszę bo o jeden z mych ulubionych tworów… Na Farbenach mnie nie było… ale podobno i tak w połowie podobno coś przerwało połączenie, wiec w sumie nie tak źle, że mnie nie było : ). No i Leniwce… jak wróciłam do domu, zaczęłam tak słuchać i słuchać i kurcze, spodobali mi sie! Jako ze wcześniej, może nie miałam weny, może nie wiem co, nie lubiłam słuchać/nie znałam ich. A po tym koncercie słuchałam Leniwców (z tego koncertu) dość… intensywnie :D

Ogólne wrażenia ciekawe : ) Już kilka razy były koncerty w eterze, ale jakoś nie dane mi było ich usłyszeć. Warto posłuchać jeśli jest taka możliwość. Zwłaszcza, że czasem nie ma wyjścia, jeśli sie nie może być na koncercie ciałem – to przynajmniej można być duchem ; )

A to radio lubimy: www.sfera.umk.pl

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

U2 3D

03/05/2008 at 21:16 (koncerty)

Czyli U2 na dużym ekranie :D noo i w troche innej formie : )

Pozatym ze bybrałam fatalny termin (poszłam do kina w trakcie koncertu prl w toruniu transmitowanego w radiu…) to wyjście sie opłacało.

Taa… było to jakiś czas temu i za dużo nie pamiętam…
Zacznę od tego, że nie miałam deżawi (w przeciwieństwie do kolegi M., który już ów koncert widział na diwidi)

Wrażenia… Tak, w pewnych momentach rzeczywiście miało się wrażenie, że ręka wokalisty jest na wyciągnięcie ręki widza – jednak było ich nie współmiernie mniej w stosunku do reklamy i pompy jaką zrobiono przy promocji.

Generalnie, nawet gdyby koncert/diwidi/film nie był 3D bym się chętnie przeszła, bo chyba warto (noo i taniej by to było :D ). Dużo energii na scenie, mnóstwo wymownych wizualizacji i komentarzy : ), a Bono – im starszy tym lepszy :P !

generalnie miło było : )
i zachęcam do czasem innego koncertu, tak dla zmiany klimatu ; )

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

prl w poznaniu : )

03/05/2008 at 20:55 (koncerty)

Oczywiście chodzi o Punky Reggae Live ;]

Czekałam na ten koncert, ale jak po koncercie sie okazało bardziej czekałam na inne (Pesto mnie o tym przekonał w sumie – nie ma to jak nocne rozmowy w taxi)
Zaczęło sie od spotkania w empiku – w sumie miło było – ale jakieś to sztuczne… trudno powiedzieć co dokładnie było nie tak, ale gdybym miała dobrą pamięć to bym powiedziała co to. Na pewno przyjemniej by było gdyby przyszło więcej ludzi. Ale przynajmniej kolega z podstawówki sobie z zespołem pogadał : )

Strajk… taak królewna to jest to : ) i limuzyna. Ciesze się, że na początku było mało ludzi, a potem więcej sie zebrało – powiedziała bym nawet sporo : ) Poznań poznał Strajk reaktywowany : )

Leniwiec – jak to Eve powiedziała – widać, że cieszą się, że grają i to jest to – wtedy powstaje taka magia pomiędzy sceną, a publiką, która jest nie do opisania : ) i to lubię w koncertach najbardziej.

Farbeni – cieszę sie, że byli w Poznaniu : ) Szkoda, że nie było króla (dla niewtajemniczonych – do posłuchania tu ) chciałabym go usłyszeć na żywo gdyż na razie było mi dane słyszeć tylko akustycznie ; ) Poza tym setlista bez rewelacji co nie oznacza ze mi sie nie podobało : )

Końce – Mizeri nie było! A gdyby publiczność była bardziej zawzięta by mizeria była… (przynajmniej z setlisty tak wywnioskowałam : D ) Ostatnio Końce mi chodzą po głowie, ale chyba w wersji bardziej energetycznej. Może to moje widzimisie, ale trochę iskry mi brakowało (ale to chyba jest to, że a) nie było mizerii b) Końce po prostu tak grają i tyle (każdy przecież jest inny))

Poza tym kolejność mi sie podobała : ) Zawsze warto mieć trochę odmiany. I myślałam że mniej ludzi zostanie na Końcach, a zostało dość sporo. Nooo ale patrząc na eskulap to chyba sie nie spisał – światła syfnie oślepiały publiczność (tej! jeszcze miesiąc temu na HS były inne i wcale nie oślepiały…) noo i nagłośnienie. Eskulap widać zakupił nowy sprzęt, ale nie wiem czy daje rade, wszystko sie trochę zlewało, pod sceną mniej słychać niż kiedyś, choć z tyłu pewnie jest lepiej.

Ogólnie jak mówiłam na początku, koncert nie spełnił oczekiwań ale to przez to, że wole sie powłóczyć po Polsce po koncertach (ładnie ujmując – Pesto – nie powtórze jak to ujołeś)

edit: podobno brzmiało to “jechać do czarnej dupy” :D

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz