zapożyczenie

16/01/2009 at 17:22 (koncerty)

FROM   KEJOS.BLOG.ONET.PL

Bogatym być, czy spełnionym? Rozmyślania inspirowane

Czesława Mozila nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. Tworzy muzykę odstającą od współczesnych trendów, specyficzną, balansującą na granicy kiczu i eksperymentu, mimo to jego album pt. “Debiut” rozszedł się w 200 000 kopii, liczbie niewiarygodnej jak na polskie warunki. Wczoraj w EMPiKu jednak pan Czesław zirytował się, nie widząc swego dzieła na półce (“towar w tej chwili niedostępny”). “Oni zaje**li tę sprawę. Nie ma Debiutu” – rzekł do swych towarzyszy, po chwili przepraszając postronnych słuchaczy, w tym mnie, zatopionego w lekturze Newsweeka. Pod wpływem tej scenki natchnęło mnie. “Największym dylematem artysty – kapitalisty jest rozdźwięk między chęcią zarabiania prawdziwych pieniędzy a tworzeniem prawdziwej sztuki.” – pomyślałem, wracając do lektury artykułu.

Istnieją 3 zasadncze drogi, którymi podążać może Artysta/artysta (gdzie wielkość litery początkowej jest miarą uznania dla jego twórczości). Może nastawić się na sprzedaż, śpiewać i grać grzecznie, tak, by jak największe masy odbiorców sięgnęły po łatwy i przyjemny album. Może nie zważać na gusta potencjalnych odbiorców i konsekwentnie realizować swoje pomysły, obojętnie czy są one strawne dla innych czy też nie. Może także balansować między tymi skrajnościami, jak wspomniany Czesław Śpiewa.

Nastawiając się na “komercję” artysta zapewnia sobie łatwy pieniądz. Jeśli posiada “to coś”, co wyróżnia go spośród rzeszy innych twórców, to sukces ma zagwarantowany. Oczywiście pretendenci do statusu “gwiazdy” nie posiadający zbyt wielkiej charyzmy też mają szanse na zaistnienie w szołbiznesie. Wymaga to jednak większych nakładów na reklamę oraz wysokiej częstotliwości pojawiania się w mediach wszelakich (Dziś to ostatnie stało się istotnym elementem funkcjonowania “celebrytów”. Kandydat do tego miana musi pojawiać się na stronach brukowców, w talk showach czy rozmaitych programów typu “Taniec z gwiazdami”). Potem, jeśli wszystko zostało dobrze rozegrane, pozostaje tylko wydać płytkę z grzecznymi, napisanymi przez rzemieślników tekstami, w modnej stylistyce, i liczyć kolejne tysiące wpływające na konto. Drogę tą obierają z reguły gwiazdy pop. Oczywiście w rocku część bandów również wybiera taki sposób robienia kariery (Szymon Wydra z zespołem).

WIĘCEJ…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

i am what i am fucken love take me hate me our love’s supreme

13/01/2009 at 19:39 (inne)

czy można nadal być altenatywnym/niezależnym bedąc popularnym?

powrót do korzeni z nutką nowej twórczości czyli myslovitz

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

?

10/01/2009 at 22:17 (inne)

muzyka…  według tak zwanych moherowych beretów muzyka (pewien jej typ) podobno skłania do złego, przyciaga na strone szatana. dlaczego? bo słowa są niezrozumiałe? bo odbiorcy za głośno jej słuchają? bo za dużo jest niskich tonów? bo jej słuchacze ubierają się na kolor czarny (który w euroamerykańskiej kulturze jest uważany za pogrzebowy) ?

a czy coś skłania wiec do odwrotych działań? czy muzyka może może sprawić, że człowiek zaczyna myśleć mniej racjonalnie, a swoje postawy zaczyna nazywać wiarą? może wysokie tony to sprawiają? a może cała oprawa widowiska jakim są obrzędy religijno-magiczne powodują taki efekt? a może wiele ludzi chcących w to uwierzyć na siebie tak oddziałuje i nakręca wzajemnie? a moze tylko tekst tak wpływa na umysły ludzi?

za dużo pytań ale kiedyś na nie odpowiem! no może po części, bo jak i fenomenu, obiektywnych faktów czy prawdy, tak i magi muzyki nie da się chyba odkryć

namiastka

Bezpośredni odnośnik 4 komentarzy

zostań tu, noc śpi w szuwarach, pieśni słucha las…

08/01/2009 at 21:23 (inne)

czy chcieliście kiedyś żyć w innych czasach?

zamknijcie oczy, pomyślcie o Wojnie Domowej ( serialu takim ), o wielkich okularach, o spódnicach w wielkie geometryczne wzory…

wyobraźcie sobie lato…
letnie historie…
letnie morze…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz